Menu wykonane sposobem termodruku

Jestem restauratorem już od wielu lat i wiem, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Ładna, zabrana sala, miłe przywitanie w restauracji i – nawet – odpowiednio wyglądające menu. Wszystkie te czynniki wpływają na sprzedaż i ocenę wizyty klienta, dlatego gdy zobaczyłem, w jakim stanie są już moje karty z daniami, od razu postanowiłem je wymienić na nowe. Nie wiedziałem tylko, czego tak naprawdę oczekuję od nowych kart.

Menu godne prestiżu Warszawy

termodruk warszawaRuszyłem więc do znajomego zajmującego się usługami poligraficznymi. Janusz – bo tak miał na imię owy znajomy – od razu powiedział, że jeżeli chcę wyjątkowe menu, to powinienem postawić na termodruk Warszawa podobno uznaję wykonanie tym sposobem za modne i na czasie. Spytałem więc, na czym to polega. Opisał mi pokrótce, że chodzi tu o rozgrzanie matrycy maszyny zwanej termoprasa do stu stopni Celsjusza, a potem wgrzanie jej w powierzchnię, którą chcemy pokryć. Najważniejsze jest to, że folia może mieć dowolny wzór, który zostanie na menu nawet po zgrzaniu. Powiedział też, że jest kilka metod zgrzewania – Flex i Flock. Odradził mi drugą opcję mówiąc, że w moim przypadku lepiej będzie wykonać menu metodą Flex. Różnica między tymi dwoma rodzajami była prosta – Flex był płaski i gładki, a Flock był chropowaty. Poza tym nie różniły się niczym, łącznie z technologią ich wykonania. Można z nich wykonać jedynie nadruki o prostych kolorach i bez gry cienia, jednak to nie był w tym przypadku problem. Projekt mojego menu uwzględniał jedynie srebrzone liście po bokach menu, oraz czcionkę również wykonaną srebrnymi literami. Właśnie z tego typu dodatkami termodruk nie miał żadnych problemów. Oddałem więc swój projekt, który musiał zostać przełożony na grafikę wektorową i miałem zgłosić się po menu za klika dni. Nie pozostało mi nic, jak czekać. Janusz zadzwonił do mnie po tygodniu ogłaszając, że moje menu są już gotowe. Te menu prawie nie zwaliły mnie z nóg – posrebrzone, piękne menu które aż zachęcało do zamówienia. O coś takiego właśnie mi chodziło. Dodatkowo pokryte folią zabezpieczającą przed zniszczeniem, co było kolejnym atutem. Niesamowite, powiedziałem, gładząc równą powierzchnię menu.

Wydaje mi się, że to ten moment był przełomem w moim biznesie. Klienci chętniej zaczęli wybierać droższe dania, aż w końcu moja restauracja zyskała renomę „wykwintnej” i „modnej” wśród warszawskiej śmietanki towarzyskiej. Pozwoliło mi to dalej się rozwijać, jednak jednej rzeczy nie zmienię już za nic – a będzie to termodruk, któremu tyle zawdzięczam!