Któregoś dnia poczułam, że jestem wszystkim zmęczona. Byłam jeszcze dość młodą osobą, dopiero ukończyłam 50 lat. Jednak miałam bardzo dużo na głowie, w tym wnuki i cały dom. Nasza rodzina była bardzo duża, jednak to na mnie spoczywało najwięcej obowiązków. Pomyślałam, że muszę zrobić coś dla siebie, ale nie miałam pomysłu, co może mi pomóc. W końcu powiedziałam mojemu mężowi, że coś trzeba zrobić, bo dłużej tak nie wytrzymam.

Ciechocińskie sanatoria i wypoczynek

sanatorium w ciechocinku - prywatnieMąż powiedział, że faktycznie widać po mnie, że jestem człowiekiem przemęczonym. Uznał, że w takim wypadku może mi pomóc jedynie porządne sanatorium w Ciechocinku – prywatnie, ponieważ nie mieliśmy czasu na chodzenie do lekarzy po skierowanie i oczekiwanie w sporych kolejkach. Mieliśmy sporo funduszy, dlatego nie był to dla nas problem. Małżonek bardzo mi wtedy pomógł, ponieważ postawił cały dom na nogi i dzieci szukały mi już za chwilę odpowiedniego ośrodka wypoczynkowego. Oczywiście zaznaczyłam, że chciałabym, aby warunki były komfortowe, ponieważ było to dla mnie niezwykle istotne. Nie wyobrażałam sobie spędzać czasu w miejscu,w którym nie byłoby czysto i schludnie. Dzieci pokazały mi kilka zdjęć pokoi i wnętrz ośrodków. W końcu udało mi się wybrać coś dla siebie. Zadzwonili i zarezerwowali dla mnie termin wypoczynku wraz z zestawem zabiegów. Czekały mnie liczne masaże, kąpiele i sporo rekreacji i zajęć fizycznych, dostosowanych oczywiście do możliwości. Przyznam, że główną kwestią było też dla mnie wyżywienie, ponieważ lubiłam dobrze zjeść. Kuchnia była dla mnie niezwykle istotna, dlatego przesłano mi przykładowe menu na cały tydzień pobytu, jakie mieli dla ostatnich gości. Okazało się, że to menu było stworzone w sam raz dla mnie. W dodatku, można było liczyć na szwedzki stół, czyli każdy mógł nałożyć sobie tyle, ile potrzebował. To mnie usatysfakcjonowało i od razu zapakowałam wszystkie najważniejsze rzeczy i pojechałam. Wyjazd był czymś, co było dla mnie niezbędne wtedy.

W końcu wypoczęłam jak należy i mogłam naładować akumulatory. Dawno się tak nie wysypiałam. Zabiegi postawiły mnie na nogi. Uwielbiałam masaże i wspólne spacery z innymi osobami z ośrodka. Czułam się jak nowo narodzona. Poznałam wiele nowych koleżanek, z którymi od razu znalazłam wspólne tematy. Planujemy utrzymywać kontakt po opuszczeniu ośrodka. Taki wypoczynek był dla mnie koniecznością. Inaczej pewnie wpadłabym w monotonię i nie byłabym szczęśliwa. A tak w końcu miałam wakacje, jakie mi się należały po tak długiej pracy domowej.