Zamykanie naczynek na twarzy

Zawsze dbałam o nieskazitelny wygląd mojej twarzy. Starałam się go zachować, mimo biegu lat i zmieniającej się struktury cery. Udawało mi się to i byłam zadowolona z tego, co widzę w lustrze. Skóra była nawilżona, codziennie używałam dobrych kremów na dzień i na noc. Pilnowałam pielęgnacji i oczyszczania w odpowiednich ramach czasowych. Chodziłam do kosmetyczek i starałam się być zawsze zadbaną kobietą, ponieważ była to dla mnie bardzo istotna kwestia.

Naczynka wymagające zamknięcia

zamykanie naczynek w ŁodziJedynym moim mankamentem, który występował u mnie już od dłuższego czasu, były pękające naczynka. Okropne, czerwone ślady na nosie, chyba były odziedziczone po mojej mamie. Pamiętam, że również się z nimi zmagała. Stosowałam różne kremy na naczynka, jednak nic nie pomagało. Kosmetyczka poleciła mi kiedyś zamykanie naczynek w Łodzi, ponieważ tylko odpowiednim sprzętem można było pozbyć się problemu. Miała tu na myśli laser, który jest niezawodny przy walce z naczynkami. Nie wiedziałam wcześniej, że laserami można korygować takie problemy skórne. Do kosmetyczki chodziłam, jednak tylko na jakieś drobne zabiegi, nigdy nie używano u mnie lasera. Trochę się obawiałam, ponieważ mam taką lękliwą naturę. W końcu jednak ciekawość zwyciężyła i postanowiłam zdecydować się na zabieg. Moje naczynka zaczęły pojawiać się również na policzkach i to był taki moment przełomowy, w którym powiedziałam dość i chciałam już z tym walczyć. Stresowałam się przed pierwszym zabiegiem, ponieważ wyobraziłam sobie jakieś niestworzone rzeczy. Natomiast okazało się, że wszystko jest całkiem przyjemne i nic złego mi się nie działo. Jedyne co czułam, to w momencie scalania naczynek takie nieprzyjemne sekundowe ukłucie. Nie przeszkadzało mi to jednak, bo wiedziałam, że własnie wtedy moja skóra ulega naprawie i regeneracji, więc grzecznie czekałam na efekt końcowy. Myślałam, że będzie to dłużej trwało, lub też, że będzie bolesne. Nie wiem dlaczego tak myślałam, ponieważ wszystko przebiegło świetnie.

Po zakończonym zabiegu czekałam, kiedy będę mogła zobaczyć rezultat. Z niecierpliwością wyczekiwałam momentu, kiedy dostanę lusterko do ręki. Trochę się denerwowałam znowu, bo nie wiedziałam, co zobaczę, gdy spojrzę w swoje odbicie. Efekt końcowy był powalający. Moje naczynka zniknęły. Jakby w ogóle nigdy ich tam nie było. Miałam piękny nos, którego nie szpeciły żadne czerwone okropne nitki i policzki bez skazy. Tak mi ulżyło, że już nie muszę zmagać się z moimi naczynkami, że cały dzień uśmiechałam się sama do siebie.